}

15 sierpnia strajk rozpoczął się również w innych zakładach Trójmiasta. Zastrajkowała Stocznia im. Komuny Paryskiej w Gdyni, Stocznia Remontowa w Gdańsku, zarządy portów w Gdyni i Gdańsku, ZKM, ELMOR, Rafineria Gdańska i inne. Wszędzie wybierano komitety strajkowe, sporządzano listy postulatów. Dominowały żądania ekonomiczne, ale pojawił się także postulat polityczny - utworzenia wolnych związków zawodowych. Wszędzie ogłaszano strajki okupacyjne. Zamknięto bramy zakładów pracy, powołano komitety strajkowe, a straże weryfikowały wchodzących na tereny przedsiębiorstw, ogłoszono zakaz spożywania alkoholu.  

16 sierpnia komitet strajkowy Stoczni Gdańskiej pod przewodnictwem Lecha Wałęsy porozumiał się z dyrekcją stoczni. Pracownicy zakładu mieli otrzymać podwyżki, Anna Walentynowicz i Lech Wałęsa zostali przywróceni do pracy, miał powstać pomnik ku czci poległych stoczniowców w grudniu 1970 roku. Lech Wałęsa ogłosił więc koniec strajku. Przybyłe do stoczni delegacje innych strajkujących zakładów pracy poczuły się oszukane i zdradzone. Bez strajkującej Stoczni Gdańskiej ich strajki nie mogły się udać. Dlatego Anna Walentynowicz, Ewa Ossowska i Alina Pienkowska ze stoczniowych bram nawoływały wychodzących robotników do pozostania w zakładzie i podjęcia strajku solidarnościowego. Wielu strajkujących opuściło jednak stocznię. Na jej terenie pozostało kilkaset osób. Razem z przedstawicielami strajkujących zakładów Wybrzeża ogłoszono strajk solidarnościowy, powołano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i przystąpiono do redagowania postulatów.

Do siedziby MKS docierały postulaty ze strajkujących zakładów pracy. Domagano się podwyżek płac, poprawy warunków pracy, poprawy zaopatrzenia, zniesienia uprzywilejowania MO i SB, odnowy związków zawodowych. Były także postulaty związane z funkcjonowaniem poszczególnych przedsiębiorstw, np. żądanie przydzielenia wywrotek do koparek w celu zwiększenia ich wydajności – postulat Bazy Sprzętu i Transportu Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Montażowych i Elewacyjnych. Ostatecznie opracowano listę 21 postulatów. Na pierwszym miejscu znalazło się odważne żądanie zgody na utworzenie niezależnych od partii i pracodawców związków zawodowych. Domagano się także prawa do strajku, respektowania wolności słowa, uwolnienia więźniów politycznych.

Mimo blokady informacyjnej zastosowanej przez władze wiadomości o strajku na Wybrzeżu dotarły do Szczecina. W poniedziałek, 18 sierpnia 1980 r. strajk rozpoczęły Stocznia Remontowa „Parnica” i Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego. Pierwszego dnia protestu nie pracowało już 20 szczecińskich zakładów pracy. Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, którego przewodniczącym został Marian Jurczyk. Opracowano listę 36 postulatów, wśród których znalazł się także postulat w sprawie niezależnych związków zawodowych.

Jedną z pierwszych decyzji władz było zarządzenie blokady informacyjnej Trójmiasta. Wyłączono telefony, a telewizja, radio i oficjalna prasa zdawkowo informowały o sytuacji na Wybrzeżu. Długo nie podawano wiadomości o powstaniu międzyzakładowej struktury strajkowej i 21 postulatach. Protestujący jak najszybciej starali się uruchomić własne drukarnie, aby przełamać monopol władzy na informacje. W Stoczni Komuny Paryskiej w Gdyni i Stoczni Gdańskiej strajkujący opanowali drukarnie zakładowe i radiowęzły. Rozpoczęli drukowanie ulotek i transmitowanie negocjacji. Od 23 sierpnia wydawano w Gdańsku „Strajkowy Biuletyn Informacyjny Solidarność”. Dzień później w Szczecinie ukazała się „Jedność” – pismo szczecińskiego MKS.

Jak rozpoznać, co jest prawdą? Wcześniej wielokrotnie się zdarzało, że władza manipulowała i przekazywała nieprawdziwe informacje. Tak było i tym razem. Z helikoptera przelatującego nad Stocznią Gdańską wysypywały się ulotki informujące o zakończeniu strajku. Strajkujący kolportowali swoje - STRAJK TRWA NADAL! Aby nie było żadnych wątpliwości, jakie postulaty wysunęły komitety strajkowe, wypisano je na drewnianych sklejkach i umieszczono w miejscach, do których dostęp miała duża liczba osób - w Gdańsku na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej, w Szczecinie przy ogrodzeniu Stoczni Szczecińskiej.

Władza długo zwlekała z podjęciem negocjacji z międzyzakładowymi komitetami strajkowymi. Stosowano różne zabiegi, aby uniknąć faktycznych rozmów i zantagonizować strajkujących. Podejmowano rozmowy z komitetami zakładowymi PZPR, z tzw. samorządami robotniczymi. 19 sierpnia do Gdańska przysłano komisję pod przewodnictwem wicepremiera Tadeusza Pyki, jej zadaniem były rozmowy z komitetami strajkowymi poszczególnych zakładów pracy, za plecami MKS. I choć kilkanaście przedsiębiorstw wstępnie zgodziło się na zakończenie strajków, ostatecznie załogi oprotestowały te uzgodnienia, stwierdzając, że jedynym przedstawicielstwem do rozmów z władzą jest MKS z siedzibą w Stoczni Gdańskiej. Warszawa nie miała wyjścia i w końcu musiała przystąpić do właściwych negocjacji. 21 sierpnia do Gdańska i Szczecina przybyły komisje rządowe. Do Gdańska pod przewodnictwem wicepremiera Mieczysława Jagielskiego, do Szczecina – z wicepremierem Kazimierzem Barcikowskim. Rozpoczęły się trudne rozmowy.

Do międzyzakładowych komitetów strajkowych w Gdańsku i Szczecinie ciągle przystępowały kolejne zakłady pracy z coraz bardziej odległych miejsc. Od 21 sierpnia na znak solidarności z Wybrzeżem zaczęły strajkować zakłady na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Ogromnym zaskoczeniem dla władz było zatrzymanie pracy w wielkich przedsiębiorstwach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. 28 sierpnia 1980 r. rozpoczęli protest robotnicy zatrudnieni w czołowej inwestycji pierwszego sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Edwarda Gierka, w Hucie „Katowice” w Dąbrowie Górniczej. Tego samego dnia przestały pracować kopalnie Manifest Lipcowy i Borynia w Jastrzębiu-Zdroju. W następnych dniach lista strajkujących zakładów znacznie się wydłużyła.

W stoczni działo się coś niezwykłego. Po raz pierwszy w powojennej historii w świat poszedł jasny komunikat, że robotnicy otwarcie wystąpili przeciw teoretycznie swojej robotniczej reprezentacji – PZPR. W tym czasie w Sopocie odbywał się Międzynarodowy Festiwal Piosenki, przy którym byli akredytowani zagraniczni dziennikarze i ekipy telewizyjne. Ten zbieg okoliczności spowodował, że stocznia zapełniła się obcojęzycznymi sprawozdawcami i trudno było ukryć przed światem to, co tam się działo. Do stoczni napływały wyrazy poparcia  i finansowa pomoc związków zawodowych niemal ze wszystkich krajów Europy Zachodniej i USA. Amerykańscy dokerzy ze Wschodniego Wybrzeża USA bojkotowali rozładunek polskich statków.

Panujący w Polsce wiele lat komunizm nie pokonał polskiego katolicyzmu. Choć wolność wykonywania praktyk religijnych była ograniczona, a Bóg wyrugowany z przestrzeni publicznej, to strajkujący w Matce Bożej i Jej Synu pokładali wiarę i nadzieję w zwycięstwo. Dzięki odprawianym mszom św. na terenach zakładów pracy, w pobliżu bram przedsiębiorstw, gdzie po jednej stronie gromadzili się strajkujący, a po drugiej ich odwiedzający, uczestnikom nabożeństw było lżej. Był czas, aby wyciszyć emocje, nabrać sił wewnętrznych, wypełnić długie godziny bezczynności. Nie tylko w Trójmieście duchowni wspierali strajkujących. 
W Hucie „Warszawa” wśród robotników przebywał ks. Jerzy Popiełuszko. Ojciec Święty z troską i modlitwą przyglądał się wydarzeniom w Polsce. Strajkujący widzieli w Janie Pawle II wsparcie. Jego wizerunki umieszczali na bramach, płotach i przy prowizorycznych ołtarzach. Pierwsza wizyta Ojca Świętego w Polsce w 1979 roku i wypowiedziane przez niego słowa „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” tchnęły w Polaków nadzieję na zmianę i dały siłę do walki.

Strajk trwał długo. W zakładzie zostali mąż, ojciec, syn. Zakładowe bramy i ogrodzenia stały się miejscem spotkań i wymiany informacji. Pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej przez cały czas tłoczyli się ludzie. Przychodzili członkowie rodzin, mieszkańcy Trójmiasta i turyści chcący zebrać jak najwięcej informacji o proteście, by zawieźć je do swoich miejsc zamieszkania i pracy. 23 sierpnia 1980 r. Komenda Wojewódzka MO w Bielsku-Białej, z powodu trzech ulotek przywiezionych przez nauczycielkę z Suchej Beskidzkiej, spędzającej wakacje w Sopocie, wszczęła sprawę operacyjnego sprawdzenia, nadając jej kryptonim „Kolporter”. Gdańskie ulotki znaleziono w masarni WSS w Żywcu.

Strajk to także długie godziny bezczynności. Jak je zapełnić? Jak zorganizować życie codzienne w zakładzie? Część protestujących otrzymała przepustki od MKS i mogła wyjść do domu, aby się wykąpać czy wyspać. Ludzie młodzi, silni, zdrowi nie opuścili swoich zakładów choćby na minutę. Wszyscy musieli jeść, gdzieś spać. Jedzenie przynosiły rodziny, okoliczni rolnicy i ogrodnicy przywozili swoje produkty, piekarze dostarczali pieczywo. Strajkujący prowadzili zbiórki pieniędzy na żywność. Kuchnie zakładowe przygotowywały ciepłe posiłki. Spano w prowizorycznie zbudowanych namiotach, na styropianie, krzesłach. W ciągu dnia rozmawiano, grano w szachy czy karty, strajkujących odwiedzali artyści i recytowali poezję – Miłosza, Herberta, śpiewano pieśni Kaczmarskiego, powstawały strajkowe piosenki.

Pierwszy tydzień protestu był czasem ciepłego lata. Następny, niestety, już był inny. Przyszły deszcze, temperatura powietrza nocą wynosiła zaledwie kilkanaście stopni. Dla strajkujących i ich odwiedzających nie miało to jednak znaczenia. Strajk trwał nadal.

Pamięć Grudnia ’70 zarówno w Szczecinie, jak i Gdańsku była niezwykle żywa w sierpniu 1980 roku. Domagano się upamiętnienia ofiar tych wydarzeń. To właśnie doświadczenia Grudnia ’70 spowodowały, że strajkujący nie dali się sprowokować i nie wyszli na ulicę. Władza nie uzyskała pretekstu do użycia przemocy. Wielu strajkujących w sierpniu brało 10 lat wcześniej udział w wydarzeniach grudniowych. Mając w pamięci grozę tamtych dni, w sierpniu 1980 roku nie byli do końca przekonani, że władza nie posunie się do podobnego rozwiązania. Od początku strajku w Gdańsku trwała zbiórka pieniędzy na budowę pomnika, w miejscu, gdzie pierwsze ofiary poniosły śmierć przy Stoczni Gdańskiej, postawiono drewniany krzyż, a na prezydialnym stole w Sali BHP stała makieta przyszłego pomnika.

W sobotę, 30 sierpnia 1980 r., o godz. 8.00, po nocnych negocjacjach, w świetlicy Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego doszło do podpisania porozumienia społecznego kończącego prawie dwutygodniowy strajk. Podpisanym dokumentem był Protokół ustaleń w sprawie wniosków i postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z Komisją Rządową w Szczecinie.  MKS przekształcił się w Międzyzakładową Komisję Robotniczą, która przystąpiła do organizowania nowych związków.

31 sierpnia 1980 r., po godzinie 16 podpisano porozumienie między Komisją Rządową a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym w Stoczni Gdańskiej. Lech Wałęsa z bramy nr 2 stoczni ogłosił: „Mamy niezależne, samorządne związki zawodowe!”. Była to druga, po szczecińskiej zawartej dzień wcześniej, umowa społeczna między rządem PRL a strajkującymi, pozwalająca na utworzenie niezależnych od partii związków zawodowych. Porozumienia te zrobiły wyłom w systemie komunistycznym i zapoczątkowały lawinę, która doprowadziła do obalenia komunizmu w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Apogeum strajków na Śląsku nastąpiło 2 września 1980 r. W KWK „Manifest Lipcowy” trwały negocjacje między Prezydium MKS a Komisją Rządową pod przewodnictwem wicepremiera Aleksandra Kopcia. 3 września 1980 r. podpisano dokument kończący strajk, przeszedł on do historiografii pod nazwą Porozumienie Jastrzębskie. Ze strony Komisji Rządowej podpisał je wicepremier Aleksander Kopeć, zaś ze strony MKS podpis złożył przewodniczący MKS Jarosław Sienkiewicz. Zapisy potwierdzały Porozumienie Gdańskie, a także zapowiadały realizację wielu postulatów socjalno-bytowych. 4 września 1980 r. w KWK „Dymitrow” podpisano Porozumienie Bytomskie, akceptujące uzgodnienia zawarte w Jastrzębiu.

11 września 1980 r. zawarto porozumienie określane jako Katowickie, mimo że zostało podpisane w Dąbrowie Górniczej. Podpisali je ze strony rządowej minister hutnictwa Franciszek Kaim, a ze strony MKR Huty „Katowice” jego przewodniczący Andrzej Rozpłochowski. Porozumienie to gwarantowało realizację Porozumienia Gdańskiego w zakresie tworzenia struktur niezależnych, samorządnych związków zawodowych, ostatecznie też potwierdziło akceptację władz dla organizowania niezależnych związków na terenie całego kraju. 23 października 1980 r. podpisano kolejne porozumienie w Hucie „Katowice”, dotyczyło ono postulatów branżowych.

Na Śląsku trwały jeszcze strajki, a na Wybrzeżu przystąpiono już do organizowania nowych związków zawodowych. Międzyzakładowe komitety strajkowe przekształciły się w komitety założycielskie nowych związków. Do Gdańska, który stał się centrum nowego ruchu związkowego, przybywali przedstawiciele tych komitetów, a także reprezentanci komitetów założonych w ośrodkach, gdzie nie podpisano porozumień z władzą. Trwały ożywione dyskusje nad kształtem organizacji. 13 września Rada Państwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej wydała dekret o możliwości rejestrowania nowych związków zawodowych w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Pierwotnie nie planowano organizacji ogólnopolskiej, opartej na strukturze terytorialnej. Jednak pod naporem przedstawicieli Wrocławia, Katowic, Szczecina i Warszawy 17 września 1980 r., również na wniosek mec. Jana Olszewskiego, postanowiono powołać Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.

Pierwszy raz słowo to pojawiło się podczas strajku w Stoczni Gdańskiej. Krzysztof Wyszkowski użył go w tytule biuletynu informacyjnego, a Jerzy Janiszewski, młody artysta plastyk, zaprojektował znak, który bardzo szybko stał się logo protestu. Twórca z niezwykłą trafnością ujął w tym znaku istotę tego, co działo się wówczas w stoczni – międzyludzką solidarność i wzajemne wsparcie. Dlatego Karol Modzelewski zaproponował, aby słowo to stało się elementem nazwy powstającego związku zawodowego. Obecnie charakterystyczny napis „Solidarność” jest, po Ojcu Świętym Janie Pawle II, najbardziej rozpoznawalnym na świecie polskim symbolem.

W połowie października do Solidarności należało około 3 mln członków w 2,6 tys. tymczasowych komisji zakładowych. Po kilku następnych miesiącach liczba członków NSZZ „Solidarność” przekroczyła 9 mln. Aparat państwowy nie przestawał utrudniać organizowania się pracowników. Szykanowano działaczy związkowych, stwarzano przeszkody natury administracyjnej, wyrzucano z pracy za próby tworzenia związku zawodowego, posypały się aresztowania, wielokrotnie dochodziło do pobicia. Nie wywiązywano się także z zawartych porozumień: nie zrealizowano podwyżek płac, nie było dostępu do środków masowego przekazu. W tej sytuacji postanowiono, że Solidarność przeprowadzi 3 października 1980 r. jednogodzinny strajk ostrzegawczy. Akcja okazała się sukcesem - na godzinę życie zamarło w całym kraju.

Sytuacja w gospodarce, służbie zdrowia, szkolnictwie była coraz gorsza. Pracownicy wciąż nie otrzymywali podwyżek. Poszczególne grupy zawodowe, jak pracownicy oświaty i wychowania, służby zdrowia, podejmowały negocjacje z przedstawicielami władzy. Nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Znowu trzeba było uciec się do strajków. 21 października kolejarze z całej Polski zgromadzeni w Lokomotywowni Wrocław podjęli protest głodowy. 7 listopada w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku rozpoczął się strajk 120 przedstawicieli służby zdrowia, strajkowali także nauczyciele. Po 24 października doszedł jeszcze jeden postulat - rejestracja NSZZ „Solidarność” bez zmian w statucie. Październik to także miesiąc niezwykle intensywnych podróży i spotkań z bohaterami Sierpnia: Anną Walentynowicz, Aliną Pienkowską i Lechem Wałęsą.

24 września Krajowa Komisja Porozumiewawcza, będąca tymczasowym kierownictwem Związku, złożyła w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie wniosek o rejestrację NSZZ „Solidarność”. Miesiąc później sąd zarejestrował Związek, ale wprowadził do statutu zmiany bez zgody wnioskodawców, za to zgodne z życzeniem władzy państwowej. Sędzia Zdzisław Kościelniak zapisał w tym dokumencie nienaruszalność sojuszy międzynarodowych PRL i przewodnią rolę PZPR. Ingerencja ta spotkała się ze zdecydowaną reakcją Solidarności. Na 12 listopada 1980 r. ogłoszono gotowość strajkową.

10 listopada 1980 r. odbyła się rozprawa odwoławcza w sprawie rejestracji NSZZ „Solidarność”. Sąd Najwyższy odrzucił samowolne poprawki Sądu Wojewódzkiego. Jednocześnie strona związkowa zgodziła się na dodanie do statutu aneksu zawierającego pierwszą część Porozumienia Gdańskiego, mówiącą o przewodniej roli PZPR. Tym samym skończył się proces prawnego formowania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Formalnie był to związek zawodowy, praktycznie spełniał jednak funkcje ruchu społecznego, skupiającego wszystkich tych, którzy sprzeciwiali się systemowi władzy w PRL, którzy walczyli o wolność, bo – jak brzmiało jedno z haseł w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku – „CZŁOWIEK RODZI SIĘ I ŻYJE WOLNYM”.

Człowiek rodzi się i żyje wolnym

Strajki w Polsce w 1980 r.
powstanie Solidarności
(edycja ogólnopolska)

Organizator i wydawca: Instytut Dziedzictwa Solidarności 
Współwydawca: Śląskie Centrum Wolności i Solidarności  
Autorzy scenariusza: Joanna Lewandowska, dr Mateusz Ihnatowicz  
Współpraca: dr Katarzyna Wilczok, dr Kamil Kaliszuk, Jacek Krzywkowski, Wojciech Krasucki 
Recenzja naukowa: prof. Wojciech Polak 
Redakcja i korekta: Mirosław Wójcik 
Koncepcja plastyczna i wykonanie: Estilla 

Wykorzystano materiały z: PAP, Ośrodka KARTA, Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności, Instytutu Pamięci Narodowej, Muzeum Narodowego w Szczecinie – Centrum Dialogu Przełomy, Ośrodka „Pamięć i Przyszłość” we Wrocławiu, Książnicy Pomorskiej, Śląskiej Biblioteki Cyfrowej, Archiwum Historycznego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Archiwum Huty „Katowice”, Fundacji Pomorska Inicjatywa Historyczna.   

Autorzy fotografii: Maciej Billewicz, Stefan Cieślak, Erazm Ciołek, Tomasz Gawałkiewicz, Witold Górka, Jakub Grelowski, Adam Hawałej, Stanisław Jakubowski, Ryszard Kowalski, Stefan Kraszewski, Wojciech Kryński, Stanisław Markowski, Wojciech Milewski, Jan Morek, Maciej Musiał, Małgorzata Niezabitowska i Tomasz Tomaszewski, Edmund Pepliński, Bogdan Różyc, Stanisław Składanowski, Tadeusz Sochor, Stanisław Sputo, Adam Szymański, Zbigniew Trybek, Janusz Uklejewski, Jerzy Undro, Ryszard Wesołowski, Andrzej Witusz, Jacek Zommer.  

Instytut Dziedzictwa Solidarności dołożył wszelkich starań, aby dotrzeć do autorów użytych materiałów. Jeśli wśród fotografii nieautoryzowanych widzą Państwo swoje zdjęcia, prosimy o kontakt.   

Nazwa zadania: Kreacje wirtualne wystaw na 40-lecie Solidarności pn. „Człowiek rodzi się i żyje wolnym”.     

Organizator wystawy:

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury 
i Dziedzictwa Narodowego

Partner wystawy:

Wspólwydawca wystawy: